Kolejne dramatyczne doniesienia z portu Calais
Sytuacja w Calais staje się coraz bardziej dramatyczna. Od wielu tygodni wzmagają się tam problemy z imigrantami, którzy z francuskiego portu usiłują się dostać do Wielkiej Brytanii. Dziś sytuacja dodatkowo się skomplikowała. Wszystko przez akcję protestacyjną, zorganizowaną przez pracowników obsługujących połączenia oferowane przez MyFerryLink. W strategicznym dla połączeń pomiędzy Francją a Wielką Brytanią porcie trwa dziś strajk. Obawiający się utraty zatrudnienia pracownicy, którzy obsługiwali do tej pory promy MyFerryLink, zdecydowali się głośno sprzeciwić działaniom podmiotów, które już wkrótce mogą narazić ich na utratę zatrudnienia. Po tym jak DFDS i grupa Eurotunnel, która jest właścicielem promów pływających w barwach MyFerryLink, doszły do porozumienia w sprawie czarteru statków, które od początku lipca mają zasilić flotę duńskiej firmy, los pracowników stał się jeszcze bardziej niepewny. Pracownicy MyFerryLink tłumaczą, że zdecydowali się na protest, bo czują się rozgoryczeni i zdradzeni. Poszczególni operatorzy poinformowali już o odwołaniu statków bądź przekierowaniu ich do portu w Dunkierce. Protest, w którym udział bierze ok. 400 osób, ma wpływ nie tylko na połączenia promowe. Zakłócone zostały również operacje kolejowe realizowane przez grupę Eurotunnel. Wszystko przez to, że pracownicy MyFerryLink, którzy od przyszłego miesiąca mogą zostać bez pracy, zdecydowali się wejść na tory. Mimo poważnych komplikacji, firma słowami swojego rzecznika uspokaja i tłumaczy, że nadal stara się obsługiwać połączenia przebiegające przez tunel pod kanałem La Manche. Zakłócony został również ruch szybkich pociągów Eurostar, które obsługują połączenia pomiędzy Paryżem, Brukselą i Londynem, a realizując połączenia, korzystają z Eurotunelu. - Protestanci wdarli się do tunelu i został on zamknięty - wyjaśnił przedstawiciel firmy Eurostar. - Z tego co wiem, nie mamy obecnie żadnych pociągów w tunelu, ale niektóre z nich muszą oczekiwać po którejś ze stron tunelu. Będą poważne opóźnienia. Na razie jesteśmy całkowicie ograniczeni. Wydarzenia te mają wpływ na cały ruch, który odbywa się wokół Calais. Na drogach dojazdowych zapanował całkowity chaos. Kierowcy pojazdów ciężarowych, którzy zbliżają się do francuskiego portu, zmuszeni są do oczekiwania w długich kolejkach. Dramatyzmu całej sytuacji dodają rozpalane na drogach ogniska z opon oraz skrzyń, które ograniczają widoczność. Powodowany przez nie czarny dym można dostrzec z odległości wielu kilometrów. Ok. godziny 15 francuska agencja AFP podała, że dwóch protestantów odniosło obrażenia i trafiło do szpitala. Sytuacja jest dodatkowo komplikowana przez nielegalnych imigrantów, którzy koczują wokół Calais. Wielu z nich próbuje wykorzystać strajk, starając się dostać do stojących w miejscu lub poruszających się z niewielką prędkością ciężarówek, które znajdują się w drodze do portu. Cześć promów, które kursują pomiędzy Dover a Calais zostało przekierowanych do portu w Dunkierce. Wiadomo też, że wcześniej, w godzinach porannych 50 pasażerów, którzy przybyli jednym z rejsów z Wielkiej Brytanii do Calais miało problem z zejściem na ląd. W związku z tym statek został zawrócony z powrotem do Dover. Dwa promy MyFerryLink oraz jednostka należącą do P&O Ferries zostały zablokowane w porcie Calais. Co ciekawe, solidarność z protestującymi wyraziła szefowa P&O Ferries. Helen Deeble wyjaśniła, że transakcja pomiędzy DFDS i grupą Eurotunnel przeprowadzona została w sposób, który kompletnie nie uwzględniał interesu pracowników obsługujących promy MyFerryLink. Zgodnie z planem, działania protestacyjne mają zostać zakończone ok. godziny 20:00. PromySkat Źródło: AFP, BBC